środa, 4 kwietnia 2012

Marionetka

Dzisiaj miałam, najkrótszy, najbardziej symboliczny sen w swoim życiu. Moje kończyny i głowa były zawieszone na sznurkach. Pod stopami nie miałam żadnego podłoża, jakbym unosiła się na tych sznurkach w przestrzeni. Wokół mnie biało. Próbuję spojrzeć w górę, dostrzec, gdzie kończą się sznurki. Niestety są tak długie, że nie widzę ręki, która za nie pociąga.
Nagle czuję szarpnięcie całego ciała. Ktoś bardzo nerwowo mną poruszał, wręcz rzucał. Trwało to dłuższą chwilę, a ja nie mogłam nic zrobić. Byłam bezradna. W pewnym momencie szarpnięcie było tak mocne... że urwało mi głowę.
Oczywiście zaraz się obudziłam z wielkim WTF?! na twarzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz